Wpisy z okresu: 12.2012

Pielęgnacja w minionym tygodniu wyglądała następująco: (przepraszam, że nie zaczynam od poniedziałku;)
-czwartek: wizyta u fryzjera, dwukrotne mycie, odżywka i szampon nieznane (ale podjerzewam, że coś sls’owego)
-piątek: nie myłam włosów
-sobota: na całą noc mieszanka oliwki Hipp i olejku łopianowego
-niedziela: na 15min przed zmyciem oleju nałożyłam odżywkę Elseve Total Repair (szkoda mi jej wyrzucić, więc jakoś muszę zużyć. W tym wypadku miala na celu tylko zemulgować olej). Mycie szampon Purete Clean YR, następnie balsam Nivea Flexible Curls.
-poniedziałek: mycie tak jakby metodą OMO, ale bez drugiego O. Mianowicie na skalp szampon Alterra granat i aloes, na długości włosy zabezpieczyłam truskawkową odżywką Alberto balsam (podobnie jak Elseve, pozostałość po „starej” pielęgnacji), po umyciu odżywka Gliss Kur w piance.
-wtorek: szampon Purete Clear YR, który już mi się skończył:( następnie odżywka Biovax pod czepek na godzinę.
-środa: nie myłam:)
-czwartek: uwaga… nie myłam!:) uznaję, że chwila wytchnienia też jest moim włosom potrzebna:)
-piątek: czyli jutro będzie olej na cały dzień, a wieczorem zapewne Biovax i może jakaś płukanka? Kto wie:) (edit: nałożyłam olejek łopianowy z GP, a jako odżywkę bez spłukiwania resztę balsamu Nivea)

Jak pisałam wyżej skończył mi się Nivea Flexible Curls, więc zaczęłam poszukiwania nowego „lokowego ” kosmetyku.  Na półce w łazience czekają na mnie też Spray podkreślający loki z Joanny oraz Sól morska w sprayu od Toni&Guy. Ten pierwszy czeka już bardzo długo i w kwietniu 2013 roku upłynie mu termin ważności, więc powinnam się pospieszyć, a jednak bardziej mam ochotę go wyrzucić:P Spróbowałam dawno temu raz i pamiętam, że nie byłam zadowolona, ale może warto dać mu drugą szansę? Szukam jednak czegoś o kremowej konstystencji, bo uważam, że żaden spray nie jest w stanie zrobić z moimi falami, tego co może balsam. Po dziś dzień biję się w piersi, że nie kupiłam kremu do loków Envy Perfect Curl Cream, Marc Anthony, który był w Rossmanie w promocji za jedyne 23zł! Dziś był już w normalnej cenie, czyli 39zł, więc podziękowałam. Ale wciąż nie odżałowałam zwłaszcza, że na wizażu ma świetne opinie. Cóż, mama zawsze mi powtarza, że NAJLEPSZE okazje przechodzą mi koło nosa i ma rację:P Teraz pozostaje mi czekać aż ten kosmetyk znowu będzie w promocji (choć to zdarza się chyba dość rzadko) lub znaleźć coś innego.

Ogólnie rzecz ujmując mija już 3 miesiąc od zmiany pielęgnacji moich włosów. Co jest w tym wszystkim najfajniejsze? To, że nawet jeśli na moich włosach nie widać jeszcze radykalnej poprawy, to JA czuję się o niebo lepiej, że nie robię moim włosom krzywdy:)

Zakupy

2 komentarzy

Oto produkty, które ostatnio kupiłam. Od lewej:

  • olejek łopianowy ze skrzypem polnym Green Pharmacy; drogeria Natura, cena: ok 5 zł (w promocji). Nie planowałam tego zakupu, po prostu ukazał się moim oczom na jednej z półek wśród innych kosmetyków do włosów. Była jeszcze wersja z papryczką chilli oraz, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, z rumiankiem lekarskim. Zdecydowałam się na ten ze skrzypem polnym, ponieważ jest przeciw wypadaniu włosów. Poza tym, pierwsza moja myśl- jakie dobroczynne właściwości na włosy może mieć papryczka chilli? Teraz już wiem, że chodzi o stymulację wzrostu włosów:) Bo te olejki są chyba bardziej na skórę głowy, niż na same włosy. Wersja z chilli ma lepsze recenzje na wizażu.
  • szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych Alterra; Rossman, cena: niecałe 10 zł. Kupiłam, bo postanowiłam nie używać więcej Babydream, a ten ma fajny skład, no i jest zachwalany przez wizażanki.
  • odżywka ekspresowa w piance Gliss kur; drogeria Natura, cena: 12,99 zł (w promocji). Szukałam czegoś bez spłukiwania, ale nie w sprayu, tylko o normalnej kremowej konsystencji. Jednak jak zobaczyłam odżywkę W PIANCE (dla mnie absolutna nowość, nigdy wcześniej nie spotkałam się z odżywką w takiej formie) zapragnęłam ją mieć:D Oczywiście po przeanalizowaniu składu, który  jak na typowy drogeryjny kosmetyk jest całkiem ok.
  • maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania Biovax, apteka Superpharm, cena: 2,99 zł. Tak na wypróbowanie, bo mój Biovax do suchych i zniszczonych powoli się kończy, a ta zawiera 100% sok z Aloe Vera, który podobno ma świetne właściwości nawilżające.

Wypróbowałam, oprócz aloesowego Biovaxa, wszystko ale jeden raz, to naprawdę za mało, aby cokolwiek powiedzieć. Po zużyciu oczywiście postaram się zrecenzować te produkty.

P.S Wczoraj śniło mi się, że robiłam zakupy w ogromneeeeej drogerii, gdzie dział z samymi produktatmi do włosów był conajmniej wielkości Rossmana:D Oczywiście nie miałam limitu czasu i pieniędzy na kupowanie tam:) jedynym ograniczeniem była… pojemność koszyka:P Raaaaaj:))

Fryzjer

Brak komentarzy

Dziś w końcu wybrałam się do fryzjera w celu podcięcia końcówek i nadania włosom kształtu. Czas był na to najwyższy, gdyż już ponad 2 miesiące tego nie robiłam. Okazało się, że w salonie pracuje moja znajoma, oczywiście założyła mi już kartę stałego klienta, no i mogłam śmiało pogadać na włosowe tematy:) Powiedziałam jej o początkach mojej świadomej pielęgnacji, o tym, że nauczyłam się czytać składy,  o olejowaniu i tym wszystkim. Ola przed wysuszeniem moich włosów odruchowo sięgnęła po piankę, ale później zawahała się i stwierdziła, że skoro i tak już poznałam sekret, to nie będzie mi jej nakładać:D Zrobiła mi za to piękny dobierany warkocz, który prezentował się następująco: (niestety zanim wróciłam do domu zdążył się już trochę „poczochrać”)

 

Sztuczne światło + błysk lampy sprawiły, że kolor moich włosów jest trochę inny niż w rzeczywistości. Nie widać też długości, ale zapewniam, że nawet po dzisiejszej wizycie nadal sięgają za łopatki. Pozbyłam się niecałych 2 cm cienkich i rozdwojonych końcówek. Jak nabiorę odwagi, to wstawię tutaj zdjęcie moich włosów w całej swej sianowatej okazałości;) (generalnie nie podoba mi się układ tego bloga i to w jaki sposób mogę dodawać fotografie, no ale cóż…)

 

Strasznie nagrzeszyłam w minionym tygodniu:( Nie dość, że ograniczyłam się do absolutnego minimum (wyłącznie mycie+ balsam Nive flexible curls), żadnego olejowania, żadnego Biovaxu, to jeszcze wysuszyłam 2 razy włosy szuszarką, a z okazji sobotniego koncertu sięgnęłam nawet po prostownicę… Oj nie jestem z siebie dumna, nie, nie…. Zastanawiam się czy to możliwe, żeby Babydream spowodował wypadanie włosów? Jestem skłonna się nakręcać, ale wydaje mi się, że mam coraz szerszy przedziałek na głowie:( zaraz wkręce sobie łysienie plackowate… Ale naprawdę wydaje mi się, że niedawno miałam gęstsze włosy. Wnioskuję to też po objętości włosów zebranych w kucyk. Może jestem dla nich zbyt brutalna i narażam na zbyt dużo uszkodzeń mechanicznych np. podczas czesania? Wróciłam do czesania na mokro, jako że jestem falo-kręcono-nie wiadomo właściwie co-włosa…

edit: 18.12.2012

Szukałam w internecie informacji na temat tego, czy Babydream może powodować wzmożone wypadanie włosów, znalazłam różne opinie, ale generalnie wniosek jest jeden-> nie jestem osamotniona w tym przekonaniu. I nieważne czy jest to spowodowane tym, że nie domywa on skóry głowy czego skutek jest wiadomy, jak twierdzą niektórzy lub po prostu plącze włosy do tego stopnia, że podczas mycia same je sobie wyrywamy… nieważne, już nie wnikam. Po prostu podczas mycia gubię ich znacznie więcej niż w przypadku stosowania innego szamponu i to wystarczy, żebym więcej po ów produkt nie sięgnęła, mimo że skład jest naprawdę ok.

Inspiracje

Brak komentarzy

O mamo, mamo! Właśnie przeglądam blogi włosomaniaczek i na jednym z nich trafiłam na poniższe zdjęcie…. Jestem zauroczona! Mieć takie włosy… MA-RZE-NIE! Od dziś będą jednocześnie moją inspiracją i motywacją:) Achh…. :D

inspiracje

 

W tym tygodniu pielęgnacja moich włosów wyglądała następująco: mycie-> głównie Babydream, w środę coś tam SLSowego; odżywianie-> Hipp+miód (2 godziny), standardowo Biovax; dziś Hipp na cały dzień; zabezpieczenie końcówek-> olejek rycynowy lub Hipp; stylizacja-> balsam podkreślający loki Nivea Flexible Curls, sól morska Toni&Guy, guma do włosów Taft Power&Touch, lakier Wella.

Odkryłam na nowo balsam do loków z Nivea (zastanawiam się czy by nie kupić kolejengo opakowania). Śpię teraz w warkoczu, więc dodatkowego skrętu nie zauważyłam, loki to nie były, fale też nie, ale cokolwiek to było, było bardziej sprężyste i gładkie:) Zauważyłam mniejsze puszenie się włosów, nawet w deszczowe dni (pod liczbą, których ten tydzień obfitował). Włosy stały się też jakby bardziej dociążone. W czwartek kolega, który dotknął moich włosów stwierdził, że są takie „fajne, miękkie i… nawoskowane” (cokolwiek miało to znaczyć:) ale z pewnością był to komplement, co mnie oczywiście niesamowicie cieszy:) W tym tygodniu usłyszałam też drugi komplement odnośnie rzęs:D Boże, rycyna naprawdę działa!:D Trochę martwi mnie teraz zbliżająca się zima, a co za tym idzie noszenie czapek, a moje włosy przetłuszczają się przez to 2x szybciej i są bez objętości, ale cóż. Chyba jednak wolę, żeby było mi ciepło:) Wnioski z tego tygodnia? Włosy są w coraz lepszej kondycji, co widzę nie tylka ja, ale też inni. Nie tracę nadziei i kontynuuję naturalną pielęgnację:)

Aaaa! Zapomniałam jeszcze o jednej ważnej zmianie, która prawdopodobnie też ma wpływ na zmniejszenie puszenia się włosów: satynowa powłoczka na podusię:)

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 Blondstory Design by SRS Solutions

  • RSS