Oby ten nowy 2013 rok nie upłynął pod znakiem pecha… ;)

Rozpoczął się niezbyt łaskawie dla moich włosów, ale na czasisana suchy szampon sylwestrowego wyjazdu po prostu dałam sobie wolne od „włosomaniactwa”. Choć podczas pobytu moje włosy bez pielęgnacyjnych rytuałów wyglądały całkiem nieźle, biorąc pod uwagę fakt, że popełniłam wiele grzeszków (suszarka, prostownica itp). Będąc w podróży konieczność codziennego mycia włosów staje się bardzo uciążliwa, dlatego wróciłam z noworocznym postanowieniem oraz z nowym włosowym sprzymierzeńcem – suchym szamponem Isana (Rossman, ok 10zł) Mam nadzieję, że dzięki niemu będę mogła zmniejszyć częstotliwość myć do dwóch dni. Szampon Isana był najtańszy z dostępnych suchych szamponów w Rossmanie, ale nie kierowałam się ceną , tylko składem (jak na prawdziwą włosomaniaczkę przystało, ot co:) Sucha Schauma miała w składzie alkohol denat. już na pierwszym miejscu, Syoss o ile dobrze pamiętam podobnie, (Isana na trzecim) a droższych specyfików narazie nie chcę probować.

Dziś w końcu udało mi się naolejować włosy, wypróbowałam też ostatnio aloesową maseczkę biovaxową i chyba jest lepsza niż ta, którą obecnie posiadam. Tzn lepiej nawilża moje włosy, za to nie odpowiada mi jej zapach. Niedawno pierwszy raz też poczułam co to znaczy za dużo szczęścia na głowie;) Przesadziłam z glisskurową odżywką w piance fundując sobie sztywne, nieestetyczne, posklejane i jednocześnie suche „strąki”:D  Jednak trzeba uważać z tym kolagenem i keratyną, bo nadmiar tych substancji wygląda na włosach chyba jeszcze gorzej, niż ich brak:)

 

edit 15 styczeń 2013:

Zmiany na lepsze zacząć od dziś! Tak jak pisałam niedawno chcę przestać myć włosy codziennnie, ale ciągle nie mogłam sobie wyobrazić, że w dwudniowych włosach pojadę do pracy czy na uczelnię. Jasne, drugiego dnia one wcale nie wyglądają tragicznie, ani nawet źle, jedynie delikatnie przetłuszczają sie u nasady, ale jakoś no…nie mogłam. Aż do wczoraj:) Wróciłam wieczorem do domu i przyglądając się moim włosom stwierdziłam, że po całym dniu wyglądają zupełnie świeżo, jak tuż po umyciu. Chciałam wypróbować suchą Isanę, ale pomyślałam: kurczę, naprawdę nie ma nawet potrzeby użycia suchego szamponu! Zastanawiałam się, co tak nagle zahamowało przetłuszczanie się moich włosów i złapałam się na tym, że nie pamiętam kiedy ostatnio używałam szamponu…do włosów przetłuszczających się:) Nie umyłam więc wczoraj głowy, jedynie rano zrobiłam z grzwyką, to co zwykle. I co? I jestem w szoku, bo włosy wyglądają naprawdę dobrze! Nawet jeszcze teraz. Trochę przyklapnięte, ale to naturalne, że z każdym dniem tracą objętość uzyskaną po myciu. Myślę, że kiedy już się przełamałam, to pójdzie z górki, a moje włosy będą mi za to bardzo wdzięczne:)