Wpisy z okresu: 3.2013

-2 cm

Brak komentarzy

Dziś byłam u fryzjera podciąć końcówki. Jestem mile zaskoczona, bo pani powiedziała, że wcale nie są zniszczone, tylko że jaśniejsze od tych, które mam na czubku głowy i że to pewnie od lata jeszcze. Zdecydowanie tak, moje włosy od słońca zawsze stają się conajmniej o dwa tony jaśniejsze. Tęsknię za latem i ciepłem….

 

Zakupownia

3 komentarzy

Kosmetyki do włosów, które kupiłam w ostatnim czasie:

Od lewej:

  • NaturaSilk jedwabna kuracja Marion, odżywka regenerująca bez spłukiwania; drogeria Natura ok 10 zł. Kupiłam do stosowania jako produkt zabezpieczający na końcówki włosów. Jakiś czas używałam do tego olejku rycynowego, ale uznałam, że potrzebują one ochrony w postaci silikonów. Kilka razy użyłam na całej długości włosów i prowadzi to do zabicia fal i potencjanych loków. Wśród wielu jedwabi do włosów wybrałam właśnie ten, gdyż nie zawiera alkoholu w przeciwieństwie do słynnego Biosilka. Zastanawiałam się też nad jedwabiem z Ariste, gdyż był pozbawiony zapachu, ale firmę Marion osobiście lubię i chyba ostatecznie to zadecydowało o wyborze produktu.
  • Intensywnie regernerująca maseczka Biovax Latte, apteka Superpharm w promocji kosztowała mnie 13.99zł. Wcześniej pisałam, że jestem rozczarowana, bo maska ta robi z moich włosów siano, podczas gdy wszystkie włosomaniaczki się nią zachwycają. Teraz już wiem, że nie wszystko co jest dobre dla innych jest także dobre dla mnie. W przypadku tego produktu musiałam się jednak nauczyć jego stostowania. Na pewno tylko raz na jakiś czas (zazwyczaj robię to raz, góra dwa razy w tygodniu) i jedynie na 10 min i NIE pod czepek. Inaczej siano i przeciążone włosy gwarantowane. Ważne jest też to, aby włosy były wystarczająco nawilżone, w innym wypadku też zrobi mi się siano. Jeśli zastosuję ją w takiej formie jaką moje włosy lubią, wtedy rzeczywiście stają się błyszczące (o co naprawdę na moich włosach trudno). Poza tym bardzo lubię zapach tej maski, ale tu na pewno nie będę oryginalna;)
  • Odżywka do włosów suchych Rainforest Moisture,The Body Shop 27zł za 250 ml i 9zł za 60 ml. Najpierw kupiłam miniaturową wersję. Właściwie nie wiedziałam o tej odżywce nic, bo to nowość. Nie wiedziałam nawet jak jej używać, więc standardowo po myciu zostawiłam na kilka minut i zmyłam. Spektakularnych efektów nie było. Pomyślałam wtedy z ulgą jak to dobrze, że nie kupiłam pełnowymiarowej wersji. Okazało się jednak, że odżywkę tę należy nakładać przed myciem włosów, potem oczywiście nalepiej zrobić to szamponem z tej samej serii:) Ja jeszcze o tym nie wiedząc zastosowałam ją kolejny raz po myciu, ale pod czepek i na jakieś 10-15 min i wtedy efekt był jednym słowem: wow! Włosy były mięciutkie i wyraźnie nawilżone! Nigdy wcześniej nie miałam tak nawilżonych włosów. 60ml starczyło mi na 3 solidne użycia i 4 takie skąpe. Po drugim użyciu wiedziałam, że muszę mieć dużą buteleczkę tej odżywki. Tak też zrobiłam, a The Body Shop ostatnio uwielbiam!:) Nawet polubiłam zapach tej odżywki. Ostatnie słowo padnie jednak po zużyciu tego dużego opakowania.
  • Szampon odbudowujący z olejkiem jojoba, Yves Rocher w promocji 9,99zł. Szampon dedykowany jest dla włosów bardzo suchych lub kręconych. Rozczarowałam się nim na dzień dobry, gdyż na drugim miejscu w składzie ma Sles, a kupiłam go nie sprawdzając uprzednio składu, gdyż byłam pewna, że naturalne kosmetyki z YR takich składników nie posiadają:( Przykra niespodzianka, więc używam tego szamponu raz na jakiś czas. Produkt nadrabia łanych zapachem oraz soczyście zielonym opakowaniem:) No a czy jestem z niego zadowolona? To zależy jakiej odżywki użyję po myciu:P Także tutaj trochę rozczarowanie, może dlatego, że poprzedni szampon z YR (oczyszczający z pokrzywy) wysoko ustawił mu poprzeczkę.

A czarne kokardeczki, to spinka i gumka do włosów. Wcześniej kupiłam jeszzce opaskę z czarną kokardką:P Urzekają mnie te kokardkowe ozdoby:) Niestety nie umiem się powstrzymać przed kupowaniem nowych kosmetyków, mimo że, obecnych nie mam już gdzie trzymać i stoją sobie one….w kartonie za łóżkiem:P A stan włosów? Trochę lepszy niż ostatnio, ale wciąż nie zadowalający mnie. Bo mama i siostra twierdzą, że jestem stuknięta i mam ładne włosy. No ale… :) Pozdrawiam! Niestety wciąż jeszcze zimowo… :C

 

Wiosną już zapachniało. Chciałoby się zamienić zimowe płaszcze na wiosenne krótkie kurteczki, ale pewnie jeszcze trzeba będzie na to poczekać. Tak samo jak na piękne włosy.

Zdjęcie po lewej, to moja pierwsza samodzielna próba zrobienia kłosa:) trochę się namęczyłam, efektu pożądanego jeszcze nie uzyskałam, ale coś tam wyszło:) Ile radochy było:) Jeśli chodzi o kondycję moich włosów teraz, to określiłabym ją jako lepszą. Znalazłam fajną odyżwkę nawilżającą w The Body Shop, która naprawdę zauważalnie nawilżyła moje włosy. To chyba nowość w TBS, bo nigdzie nie znalazłam recenzji w sieci na jej temat. Zaczęłam stosować jedwab na końcówki i czasem odrobinę na całej długości włosów i zauważyłam, że jest to produkt, który zabija skręt moich fal. Z jednej strony to całkiem dobrze, bo np. z okazji wczorajszej imprezy wyprostowałam sobie CAŁE włosy i praktycznie do teraz są prościutkie. Mimo śniegu, który trochę poprószył. Byłam w szoku, że tak ładnie się utrzymały. I generalnie doszłam do wniosku, że nie mogę całkowicie zrezygnować z silikonów. Po prostu mi to nie służy. Tak samo jak mleczne proteiny, po których mam zawsze niezłe sianko. Dlatego rozczarowała mnie odżywka Biovax latte, w której pokładłam duże nadzieje. Ale teraz wiem, że jeśli proteiny, to tylko raz na jakiś czas i w małych ilościach. Oprócz tego kupiłam też nowy szampon z YR, w przyszłym tygodniu czas odwiedzić fryzjera i dalej bawić się w poszukiwania „złotego produktu” do moich włosów.

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 Blondstory Design by SRS Solutions

  • RSS