Zdjęcie przedstawia szampony, które używałam na przełomie ostatnich kilku miesięcy. Od razu mówię, że tylko jeden z nich ponownie znalazł się na mojej półce. Który?

Od lewej:

GP z rumiankiem do włosów osłabionych i zniszczonych-> kupiłam na początku drogi włosomaniactwa skuszona obietnicą zerowej zawartości parabenów, barwników, SLS i SLES oraz wizją „zdrowych, nawilżonych, elastycznych i pełnych blasku włosów” Owszem, może i  szapomon nie zawiera SLS, ale ma na drugim miejscu w składzie Sodium Myreth Sulfate, który też jest detergentem syntetycznym i w sumie znajduje się w tej samej grupie co wyżej wymieniony SLS i SLES. Tak więc czuję się trochę oszukana. Co prawda detergenty te nie robią mi krzywdy, ale chciałam przecież spróbować pielęgnacji bez nich. Szampon jak szampon, a że ziołowy to i włosy wyglądały na bardziej wysuszone niż nawilżone, bardziej matowe niż pełne blasku, a zapach „gorzkiego” rumianku bardziej odrzucał niż zachęcał. Generalnie bez odżywki ani rusz. Nie zamierzam kupić ponownie.

Babydream z Rossmana-> śmieszna cena, ale również nie zamierzam do niego wrócić. Sądzę, że do włosów niemowląt rzeczywiście będzie idealny, ale moje długie strasznie plątał, w efekcie czego pozbyłam się wielu cennych zdrowych włosów. Zresztą pisałam już o nim tutaj:
http://blondstory.blog.pl/2012/12/12/
76/

Alterra, Granat i Aloes do włosów suchych i zniszczonych-> jak za 9,99zł, 200 ml zawartość i bardzo kiepściutką wydajność, to wychodzi nam drogi szampon! Ale to jedyny z tych czterech, po który świadomie wróciłam do Rossmana. Łagodny skład, na pewno nie wysusza moich włosów jak GP, i nie plącze jak Babydream. Nie podoba mi się zapach (jak wszystkich kosmetyków z Alterry) ale ze względu na fajne działanie jestem skłonna kupić go jeszcze raz. Aktualnie mam ten z migdałami i jojobą do wrażliwej skóry głowy, bo chce wypróbować wszystkie z tej serii, nie wiedziałam, że może pachnieć jeszcze gorzej, fuu!:P No ale… :D

Timotei Organic Delight do włosów normalnych-> chyba jestem wybredna jeśli chodzi o zapachy, bo ten…też mi się nie podoba!:P I już sama nie wiem czy ten czy alterrowy jest gorszy:P Strasznie cierpki, ziołowy, no po prostu śmierdzi:D Z tego właśnie względu nie zużyłam go jeszcze do końca (więc teoretycznie nie powinnam o nim pisać, no ale musicie mi wybaczyć, jestem już bardzo blisko denka:P) Oprócz tego ma łagodny skład, łagodniejszy niż GP i jest nieszkodliwy dla moich włosów, ale z wiadomych już względów na pewno do niego nie wrócę;) Poza tym chyba został już wycofany z produkcji, bo o ile dobrze pamiętam kupowałam go w Rossmanie w promocji „cena na do widzenia”.

 

Jeśli o mnie chodzi oczekuję od szamponu dobrego oczyszczenia mojej przetłszczającej się skóry głowy, ale nie całkowitego odtłuszczenia, dlatego właśnie zdecydowałam się na łagodne detergenty. O ile nie zrezygnowałam całkowicie z silikonów w odżywkach tak w szamponach ich nie toleruję. Jeśli szampon będzie świetnie działał, to jestem w stanie przymknąć oko na cenę, na brzydki zapach, na wszystko, ale jak narazie nie znalazłam tego ideału, więc wciąż szukam dalej…