Wpisy z okresu: 9.2013

Niedługo minie rok od mojej świadomej pielęgnacji. W tym czasie włosy miały gorsze lub lepsze dni, ale jednak droga naturalnej, świadomej pielęgnacji prowadziła je ku lepszemu życiu. Dziś mam dzień wolny i siedzę z olejem lnianym wymieszanym z odżywką Garniera avocado i karite (ostatnio tylko tak olejuję moje włosy). Zazwyczaj robię to na zwilżonych włosach. Dzisiaj umyłam włosy szamponem z SLS i dopiero wtedy nałożyłam olej. Staram się to robić conajmniej raz w tygodniu. Generalnie moje włosy stały się miękkie w dotyku, zaczynają lśnić(!) i są zdrowsze. Myję je co dwa dni (dawniej codziennie), nie suszę, nie prostuję. Po prostu rozpieszczam naturalną pielęgnacją:)

Dwa tygodnie temu byłam na weselu. Długo zastanawiałam się czy wybrać się z tej okazji do fryzjera. Ostatecznie postanowiłam się zapisać w dniu uroczystości, tak aby mieć pewność, że moja wymarzona fryzura utrzyma się całą noc. Od kiedy zaczęłam świadomą pielęgnację włosów doskonale wiem, który fryzjer potrafi obchodzić się z włosami w sposób profesjonalny. Moja fryzjerka miała opinię profesjonalistki, wiele osób ją polecało, ja też byłam zadowolona kiedy byłam u niej po raz pierwszy. Nie wiem jak ona to zrobiła, ale wyprostowane włosy utrzymały się w idealnym stanie bez puszenia aż 3 dni! Tym razem wymarzyłam sobie luźne, gładkie, lśniące fale z maksymalną objętością. Mam włosy z natury falowane, ale posiadaczki takich włosów doskonale wiedzą, że każdego dnia owe fale mogą inaczej się prezentować. Za pomocą siemienia lnianego potrafiłam wyczarować naprawdę całkiem niezłą fryzurę, ale czasem mimo moich największych starań nic z tego nie wychodziło. Tak więc, żeby mieć PEWNOŚĆ, że wszystko będzie okej, zdecydowałam się na fryzjera . I to był największy błąd tamtego dnia…. Chciałam luźne fale nie od czubka głowy. Fale jak z prostownicy. Pani natomiast zrobiła mi loki na lokówce stożkowej od czubka głowy, po czym żeby rozluźnić skręt rozczesała je grzebieniem z wąsko rozstawionymi ząbkami! Każda falo i lokowłosa wie, że NIGDY NIE ROZCZESUJE się kręconych włosów na SUCHO!!! Pani zrobiła dokładnie odwrotnie, więc sądzę, że teraz łatwo będzie sobie wyobrazić co się ukazało moim oczom… Kopernikowo-owcowe siano. Spuszone maksymalnie, mega suche „fale”. Układanie trwało 2 godziny, zapłaciłam 40 zł, po to żeby uzyskać efekt gorszy niż mam na codzień bez żadnej stylizacji. Wróciłam z płaczem do domu, nie mając chwili do stracenia zaczęłam gotować żel lniany, żeby jakoś uratować włosy. Grzywkę od razu zmyłam i ułożyłam od nowa po swojemu. Resztę włosów udało mi się doprowadzić do normalnego stanu na sucho za pomocą siemienia. Ale nauczkę miałam i zapamiętam ją do końca życia. To ja znam najlepiej moje włosy i wiem jak się z nimi obchodzić. Nie wiem co myślałam przed fryzjerem… że zrobi mi chyba jakiś cud na głowie, że silikony sprawią, że fale będą lśniące i gładkie. Tymczasem silikony sprawiły, że włosy były obciążone, a rozczesanie na sucho, że wyglądały na suche i zniszczone. Poniżej zdjęcie, na którym PO LEWEJ włosy układane samodzielnie. Układane to nawet za dużo powiedziane. One po prostu były umtye szamponem bez SLS, rozczesane palcami na mokro, potraktowane balsamem do loków Marc Anthony i harmonijkowane. Pozostawione do wyschnięcia. PO PRAWEJ włosy układane 2 godziny u fryzjera…. Efekt? Taki sam, jak nie gorszy. Po wyjściu z salonu były w jeszcze gorszym stanie, na zdjęciu już trochę opadły i doszły do siebie, nie widać jednak tego jak były sianowate i suche. Przepraszam za słabą jakość zdjęć (telefonowe) i sztuczne oświetlenie.

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 Blondstory Design by SRS Solutions

  • RSS