Wpisy z okresu: 11.2013

-40% w Rossmanie

4 komentarzy

Tak! Ja też nie mogłam się oprzeć:) Ale można powiedzieć, że zakupy były symboliczne:)

Od lewej:

  • fluo top coat z Wibo 3,39zł; to moja druga buteleczka. Stosuje go tylko na paznokcie pomalowane odżywką wybielającą z Eveline (moją ulubioną!). Nadaje wtedy paznokciom odrobinę koloru. Stosuję go również na wszystkie nudziaki.
  • lakier Manhattan 65W, 8,39zł; nigdy wcześniej nie miałam lakierów z tej firmy. Skusiłam się tylko i wyłącznie ze względu na promocje. No i jako, że lubię ciemne, intensywne kolory o tej porze roku.
  • Mascara Curling Pump Up Lovely, 5,99zł. Od lat stosuję tusze z Maybelline, ale postanowiłam spróbować, bo podobno nie odbiega jakością od dużo droższych drogeryjnych tuszów, a skoro nie widać różnicy to po co przepłacać?:)
  • Miss Sporty Eyeliner w kolorze dark chocolate, zapłaciłam również coś koło 5-6zł. To już sprawdzony produkt. Jest tani i nie mogę na niego narzekać. Trzeba tylko nabrać wprawy w malowaniu takim pędzelkiem jaki posiada ten eyliner (dość długi i miękki)
  • Eyeliner z Lovely, 3,99zł! czarny. Bo za taką ceną, to aż żal nie wyprobować… :) ale chyba dam go siostrze, która chce się nauczyć malować kreski;)
  • pomadki błyszczykowe Wibo Eliksir, po 5zł z groszami każda. Tu chyba nie muszę nic mówić, bo każda blogerka przynajmniej raz o nich słyszała. Wybrałam dla siebie 3 odcienie:

od lewej: 06, 01 i 05. Środkowy kolor będzie idealny na lato i to on był sprawcą tego, że później kupiłam 06, czyli też róż, ale trochę zgaszony. No i 05 odcień idealny na teraz, taki ciepły trochę róż, trochę beż, idealnie współgrający z kolorem moich ust. Konsystencja pomadek świetna, kolor nie zbiera się, trwałością nie grzeszą, ale przynajmniej jak się ściera, to w bardzo przyzwoity sposób. Polubiłam je bardzo, tak samo jak podobną do nich poamdkę błyszczykową z Lovely, która królowała u mnie na ustach zeszłorocznej zimy.

Nie udało mi się dotrzeć na promocję do Super Pharm, ale może to i lepiej, bo kupiłabym mnóstwo produktów do włosów, a tego mam już tyle, że hoho:) I zresztą obiecałam sobie, że teraz wykończę wszystkie moje stare kosmetyki i wtedy zrobię zakupy przez internet, bo wszystkiego co jest w drogeriach już chyba próbowałam:)

Pozdrawiam!

Brak komentarzy

Dziś w moje łapki wpadły dwie zupełnie nowe rzeczy do włosów:

Nad odżywką Nivea Long Repair zastanawiałam się już na tyle długo, że jak zobaczyłam ją w sklepie w promocji nie mogłam nie włożyć jej do koszyka:) Sporo pozytywnych opinii jak na taką drogeryjną, silikonową odżywkę. Ale właśnie czegoś takiego szukałam. Za 200ml produktu zapłaciłam 7,99zł, choć wiem, że w Biedronce można było ją dostać za 4,99zł, niestety jakoś nigdy na nią tam nie trafiłam. Niedawno podczas zakupów w zupełnie nie kosmetycznym sklepie pani dorzuciła mi próbkę szamponu i odżywki Nivea Diamond Volume, ale spodobał mi się tylko zapach. Choć odzwyczajona od szamponów z SLS byłam zaskoczona, że wystarczy tak mała ilość, żeby uzyskać taaaaką pianę:) A jeśli chodzi o odżywki, to z kolei w drugą stronę, bo chyba przywykłam do zbytniej rozrzutności i 10ml próbeczka wystarczyła mi…no, nie wystarczyła mi zupełnie:P Wracając do Long Repair jeszcze jej nie próbowałam, miałam zamiar zrobić to dziś, ale jednak chciałam sprawdzić na moich włosach coś innego, też nowego, a mianowicie Oleju z Kiełków Pszenicy, ponieważ lniany już wykończyłam. Kupiłam w sklepie ze zdrową żywnością, zapłaciłam niecałe 14zł za 50ml. W porównaniu do oleju lnianego, to trochę drogi interes, no ale zobaczymy. Nałożyłam na wilgotne włosy i balsam DeBa pod folię i czapkę na 3 godziny i narazie włosy sobie schną:) O dokładnych efektach jakie uzyskam po tych produktach napiszę wkrótce.

                      

Tutaj akurat nie są tak frizzy jak zwykle po umyciu:) Powiedziałabym nawet, że jest całkiem dobrze. Włosy naolejowałam lnianym na kilka godzin, na 20 min przed zmyciem nałożyłam odżywkę Garnier AiK, a następnie umyłam włosy balsamem Ms Potters. Po raz pierwszy myłam dziś włosy tylko odżywką! I już widzę, żę puch jest znacznie mniejszy, więc chyba zostanę przy metodzie co-washing:) Włosy wyschły naturalnie, odciskałam je jedynie bawełnianą koszulką (scrunching). Najbardziej oporne, suche i spuszone partie potraktowałam krem do loków Marc Anthony i voila’ :) Jest całkiem spoko:)

A tutaj coś co poprawia mi humor i przypomina by zaakceptować i pokochać swoje włosy takimi jakie są:



P.S W tym tygodniu udało mi się nałożyć na włosy olej aż 4 razy!!:D

Jeśli olejować, to tylko systematycznie. Inaczej nie ma sensu i…  efektów! Ja miałam kilka podjeść do olejowania, ale dopiero od niedawna robię to naprawdę regularnie. Zazwyczaj na odżywkę Garnier AiK na kilka godzin. Ostatnio po wcześniejszym umyciu balsamem Ms Potter’s z aloesem. Od czasu do czasu mieszam też olej lniany z olejkiem BDFM. Mam wrażenie, że wtedy trochę bardziej się błyszczą. Niedługo skończę butelkę oleju lnianego i zastanawiam się jaki będzie jego następcą, a może jeszcze raz ten sam? Krzywdy mi przecież nie zrobił, ale możliwe, że z innym może być jeszcze lepiej?

Należy pamiętać, że do każdego rodzaju włosa przeznaczony jest inny olej, ale co najważniejsze dobór oleju jest sprawą bardzo indywidualną i dopóki nie przetestujemy go na sobie nie będziemy miały 100% pewności czy jest on dla nas właściwy czy nie.

 

 

 

 

W doborze oleju można sobie pomóc pamiętając, że dzielą się one na 3 kategorie:

  • jednonienasycone
  • wielonienasycone
  • nasycone

Różnią się one między sobą zawartością kwasów tłuszczowych. Najlepiej opisane znalazłam to na blogu:
http://blondeme.pl/jaki-olej-do-wlosow-blond-podzial-olejow-roslinnych-dobor/

Bywają gorsze i lepsze dni dla moich włosów. Ostatnio gorszych było zdecydowanie więcej, do tego stopnia, że  miałam ochotę ściąć je do ramion. Mimo wszystko podcięłam tylko końcówki i nadal brnę ścieżkami świadomej pielęgnacji. Wróciłam do mycia włosów codziennie, ale to ze względu na to, że bardzo zależy mi, aby były świeże. Ale jeśli nie idę na uczelnię zdarza się, że myje włosy co drugi dzień. Przejdźmy do konkretów, czyli produkty, których aktualnie używam:

Poniższe dwa produkty kupiłam ponownie. Suchy szampon drugie opakowanie, natomiast odżywka Garnier któreś z kolei.. 4? 5? W każdym razie używam jej zawsze kiedy nakładam na włosy olej lniany. (mieszanka 2 łyżek odżywki i 1,5 łyżki oleju). Cenię ją za emolientowy skład i nie wykluczam kupienia olejku z awokado, gdyż zawarty wysoko w składzie tej odżywki wygładza moje puszące się włosy.

 

1- olejek BFM, ogólnie stosuję do ciała, ale dziś wymieszałam z olejem lnianym i nałożyłam na kilka godzin na włosy

2- odżywka Garnier AiK, o której napisałam już wyżej.

3- nowość! Czyli balsam Mrs. Potters z aloesem i jedwabiem, który stosuję w myciu jako pierwsze O, a także jako odżywkę bez spłukiwania.Dzisiaj umyłam nim także dwudniowe włosy, po czym nałożyłam olej.

4- nowość! Czyli odżywka DeBa zakupiona w Biedronce. Mam zamiar używać jak balsam Mrs. Potters. Sądze, że na moich puszących się włosach może sprawdzić się lepiej, gdyż ma bardziej emolientowy skład.

 

Składy tych nowości:

 

Jeśli o nowościach mowa, to muszę też wspomnieć, że po raz pierwszy zaingerowałam chemicznie w mój naturalny kolor włosów za pomocą osławionego sprayu rozjaśniającego od Johna Friedy (kupiłam w Rossmanie w mega promocji- 22,90zł)

TAK, produkt działa. Nie mam niestety zdjęć porównawczych przed i po, więc musicie uwierzyć mi na słowo. I uwierzyć jeszcze musicie, że jeśli stosuje się go z głową, to nie niszczy włosów. Z efektów jestem zadowolona i co jakiś czas psikam na wybrane pasma. Zamierzam zużyć do końca. Ewentualnie podzielę się z siostrą;)

Kolejna absolutna nowość w mojej łazience to puder got2be:

Używałam tylko dwa razy, nie uzyskałam efektu WOW, ale jakieś działanie, nawet widoczne było. Nie żałuję zakupu. Ale na pewno nie jest to niezbędny produkt. (Super-pharm, promocja 14,99zł)

 Olej0wać udaje mi się raz w tygodniu, zazwyczaj w soboty, na kilka godzin. Niestety, to chyba za mało, albo za krótko, bym śmiało mogła powiedzieć, że olej ma świetny wpływ na moje włosy. Ale na pewno nie zrezygnuję z tego elementu pielęgnacji. Ponieważ nadeszła jesień i włosy są bardziej narażone na uszkodzenia mechaniczne w postaci ocierania się o kurtki, szal włączyłam do pielęgnacji silikony. Planuję też w związku z tym zaopatrzyć się w jakieś drogeryjne silikonowe odżywki. Mam na oku Nivea Long Repair lub Gliss Kur Oil Nutritive.

Pozdrawiam!

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 Blondstory Design by SRS Solutions

  • RSS