Tutaj akurat nie są tak frizzy jak zwykle po umyciu:) Powiedziałabym nawet, że jest całkiem dobrze. Włosy naolejowałam lnianym na kilka godzin, na 20 min przed zmyciem nałożyłam odżywkę Garnier AiK, a następnie umyłam włosy balsamem Ms Potters. Po raz pierwszy myłam dziś włosy tylko odżywką! I już widzę, żę puch jest znacznie mniejszy, więc chyba zostanę przy metodzie co-washing:) Włosy wyschły naturalnie, odciskałam je jedynie bawełnianą koszulką (scrunching). Najbardziej oporne, suche i spuszone partie potraktowałam krem do loków Marc Anthony i voila’ :) Jest całkiem spoko:)

A tutaj coś co poprawia mi humor i przypomina by zaakceptować i pokochać swoje włosy takimi jakie są:



P.S W tym tygodniu udało mi się nałożyć na włosy olej aż 4 razy!!:D