Dziś w moje łapki wpadły dwie zupełnie nowe rzeczy do włosów:

Nad odżywką Nivea Long Repair zastanawiałam się już na tyle długo, że jak zobaczyłam ją w sklepie w promocji nie mogłam nie włożyć jej do koszyka:) Sporo pozytywnych opinii jak na taką drogeryjną, silikonową odżywkę. Ale właśnie czegoś takiego szukałam. Za 200ml produktu zapłaciłam 7,99zł, choć wiem, że w Biedronce można było ją dostać za 4,99zł, niestety jakoś nigdy na nią tam nie trafiłam. Niedawno podczas zakupów w zupełnie nie kosmetycznym sklepie pani dorzuciła mi próbkę szamponu i odżywki Nivea Diamond Volume, ale spodobał mi się tylko zapach. Choć odzwyczajona od szamponów z SLS byłam zaskoczona, że wystarczy tak mała ilość, żeby uzyskać taaaaką pianę:) A jeśli chodzi o odżywki, to z kolei w drugą stronę, bo chyba przywykłam do zbytniej rozrzutności i 10ml próbeczka wystarczyła mi…no, nie wystarczyła mi zupełnie:P Wracając do Long Repair jeszcze jej nie próbowałam, miałam zamiar zrobić to dziś, ale jednak chciałam sprawdzić na moich włosach coś innego, też nowego, a mianowicie Oleju z Kiełków Pszenicy, ponieważ lniany już wykończyłam. Kupiłam w sklepie ze zdrową żywnością, zapłaciłam niecałe 14zł za 50ml. W porównaniu do oleju lnianego, to trochę drogi interes, no ale zobaczymy. Nałożyłam na wilgotne włosy i balsam DeBa pod folię i czapkę na 3 godziny i narazie włosy sobie schną:) O dokładnych efektach jakie uzyskam po tych produktach napiszę wkrótce.