Powyżej szampony, które zużyłam w ostatnim czasie. Powinna jeszcze stać Alterra z kofeiną, ale opakowanie wyrzuciłam zanim pomyślałam o recenzji. Może nie powinnam recenzować tych produktów razem, gdyż dla mnie każdy z nich reprezentuje inną kategorię, jednak potraktuję to jak taki mini „projekt denko” lub inaczej „kilka słów o… „  A więc:

Pierwszy od lewej-> szampon do włosów koloryzowanych rumianek i słonecznik Fitomed, sklep zielarski ok 13 zł. Zdecydowanie najłagodniejszy z całej trójki. Zapach delikatny, ziołowy. Konsystencja taka standardowa, no może trochę rzadsza niż standardowa. Szampon bardzo dobrze się pienił, włosy po nim aż skrzypiały z czystości (nie lubię tego uczucia). Czy wpłynął na kolor moich włosów? (bo to m.in też obiecuje producent). Wydawało mi się, że nie, ale jak ostatnio zobaczyłam siebie na zdjęciu z moją siostrą, z którą miałyśmy zawsze zbliżony odcień, to byłam mile zaskoczona, gdyż były one conajmniej o 1 ton jaśniejsze. A jak sobie przypomnę jak wyglądały moje włosy podczas innych zim (zimą jestem prawie szatynką:P) to już w ogóle słoneczny blond! Także jeśli to zasługa szamponu, to duży plus. Poniżej skład.

Szampon na zdjęciu w środku, to odbudowujący szampon z Yves Rocher do włosów bardzo suchych i kręconych/spuszonych, w promocji chyba ok 11 zł. Kupiłam go nie zerkając wcześniej na skład, byłam pewna, że będzie bez SLS, tymczasem to szampon o składzie typowo drogeryjnym. I mimo zawartości olejku jojoba i jakichś tam protein nie zaliczyłabym go do szamponów nadających się do włosów suchych. Używałam go sporadycznie, jak potrzebowałam mocnego oczyszczenia. Przyjemny zapach, kremowa konsystencja, full piany- wiadomo. Skład:

Ostatni szampon, również z Yves Rocher, nie pamiętam ile kosztował, to już totalny „rypacz”:) Oprócz soku z cytryny i wit. E (choć to i tak śladowe ilości, bo zupełnie na końsu składu) nie ma nic wartościowego. Używałam baaardzo rzadko. Mimo SLSu pienił się gorzej niż ten powyżej. Pachniał płynem do mycia naczyń. Oczyszczał dobrze, ale miałam wrażenie, że był dość agresywny.

Krótko podsumowując: wrócę tylko do szamponu z Fitomedu. Dlatego, że jest w nim równowaga składników wartościowych. Początek składu super, szkoda, że jest ten SLS, ale do głębszego oczyszczania raz na jakiś czas szampon idealny. Do szamponu odbudowującego z YR nie wrócę dlatego, że w tej cenie i o takiej pojemności jest dużo lepszych szamponów, które darzę większą sympatią. A ostatni z YR po prostu totalnie nie przypadł mi do gustu, mimo że kupując go jesteśmy ekologiczni, to jednak nie chcę mieć z nim już do czynienia. A jeśli chodzi o szampony z Alterry, to wracam do nich co jakiś czas, trochę tak z „braku laku”.  W każdym razie poszukiwania idealnego szamponu do codziennego stosowania nadal trwają. Może ktoś coś poleci?

P.S Tutaj część pierwsza historii o poszukiwaniu idealnego szamponu:
http://blondstory.blog.pl/2013/06/01/ktory-z-szamponow-kupie-ponownie/