Może trochę spóźniony post, ale niestety nie zdążyłam tego zrobić przed wyjazdem sylwestrowym. W każdym razie moich ulubieńców jest tylko trzech. Będzie króciutko i na temat. Tak więc:

W kategorii makijaż znalazł się tusz do rzęs One by One od Maybelline.

Zachwycił mnie ponieważ: świetnie pogrubia, nadaje objętość i perfekcyjnie rozdziela rzęsy. Na zdjęciu akurat w wersji satin black, ale ten zwykły z turkusowym napisem też jest świetny. Ten produkt na pewno nie jest odkryciem tego roku, ponieważ mascar od Maybelline używam już od ładnych paru lat, ale właśnie dlatego tym bardziej uznałam, że musi znaleźć się w ulubieńcach. Naprawdę uważam, że Maybelline produkuje bardzo przyzwoite tusze, gdzie stosunek ceny do jakości jest bardzo dobry. Polecam, polecam:)

 W kategorii demakijaż wygrał płyn micelarny BeBeauty z Biedronki.

Zachwycił mnie ponieważ: przede wszystkim jest skuteczny! Natomiast tutaj akurat stosunek jakości do ceny jest mocno zachwiany, gdyż… za świetną jakość płacimy śmiesznie niską cenę! Co tu więcej mówić, jak nie to, że jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?:)

Last, but not least;) W kategorii stylizacja włosów jednogłośnym zwycięzcą jest ŻEL LNIANY!

Zachwycił mnie ponieważ: …on wciąż mnie zachwyca:) Bo jest w 100% naturalny, bo jest tani, bo tylko dzięki niemu mam ujarzmione i zdefiniowane fale, bo zawsze kiedy go używam otrzymuję komplementy odnośnie moich włosów. Żel lniany, to zdecydowanie tegoroczne odkrycie. Jak narazie jest to jedyny produkt, o którym mogę śmiało powiedzieć, że moje włosy go kochają!